Elektryczne Zespoły Trakcyjne dla Kolei Wielkopolskich
Dodane przez anarchista92 dnia 15/09/2010
Hiszpański CAF i bydgoska Pesa - te dwie firmy mają największe szanse, by dostarczyć pociągi, którymi za niespełna dwa lata będą jeździć Wielkopolanie.
To jeden z największych przetargów w historii wielkopolskiej kolei. Za blisko pół miliarda złotych trafią do nas 22 nowoczesne pociągi osobowe, tzw. elektryczne zespoły trakcyjne (EZT). Mają być znacznie szybsze (prędkość co najmniej 160 km/h) i wygodniejsze niż wysłużone składy, które obecnie jeżdżą po regionalnych trasach.

Kto wyprodukuje nowe pociągi? Wczorajsze otwarcie ofert przybliżyło nas do odpowiedzi na to pytanie. Choć do przetargu dopuszczono czterech oferentów, zgłoszono tylko trzy oferty. Złożyły je: szwajcarski Stadler, hiszpański CAF i bydgoska Pesa. - Oferty mieszczą się w kwocie, jaką przeznaczyliśmy na zamówienie. To oznacza, że pociągi dla Wielkopolski na pewno będą - cieszy się Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu w Urzędzie Marszałkowskim.
Wszystkie trzy oferty okazały się bardzo zbliżone jeśli chodzi o cenę (to ona jest najważniejszym kryterium w przetargu). Stadler zaproponował pociągi za 395 mln zł netto, CAF za 393 mln, a Pesa - za 381 mln. Pod względem technicznym (podano tylko podstawowe informacje istotne dla przetargu) różnice są już większe. Gdy wziąć je pod uwagę, wydaje się, że największe szanse na zwycięstwo mają Pesa oraz CAF.

Pesa wystawiła w przetargu swój prototyp - pociąg ELF. Każdy skład ma 204 miejsca siedzące. Z kolei pociąg zaproponowany przez CAF ma ich więcej, bo 214. To model S/449. Jego dodatkowym atutem jest to, że jest lżejszy niż ELF. A waga składu w przeliczeniu na miejsce siedzące to jedno z kryteriów przetargu. Trzecim i ostatnim kryterium jest gwarancja. Ta w przypadku obydwu firm jest identyczna - na pięć lat.

Trzecią ofertę złożył Stadler, oferując Wielkopolsce swój pociąg FLIRT. Szwajcarzy mieli plany, by w przypadku zwycięstwa część prac przy budowie pociągów powierzyć poznańskiej Fabryce Pojazdów Szynowych. Niedawno obie firmy podpisały nawet list intencyjny w tej sprawie. Wydaje się jednak, że Stadler ma małe szanse, by pokonać CAF i Pesę. Nie tylko zaproponował najwyższą cenę, ale też jego pociąg ma tylko 190 miejsc siedzących. A w opisie zamówienia określono, że ma ich być co najmniej 200. Może to zmniejszyć szanse Szwajcarów. Ale o tym będzie już decydować komisja przetargowa. Dodatkowo szwajcarska firma - w odróżnieniu od konkurentów - zaproponowała gwarancję nie na pięć lat, tylko na trzy.

- Teraz trzeba usiąść i dokładnie wszystko policzyć - komentowali tuż po otwarciu ofert przedstawiciele Stadlera, CAF i Pesy.

Do przetargu dopuszczone było też konsorcjum Skody i Newagu, jednak nie złożyło oferty. Dlaczego? Nie wiadomo. Nie udało nam się wczoraj skontaktować z Newagiem.

Rozstrzygnięcie przetargu nie nastąpi szybko. - To poważny przetarg na pół miliarda złotych. Dlatego raczej nie będzie to kwestia 2-3 tygodni - mówi Kriger.

Nowe pociągi będą własnością województwa. Pierwsze z nich mają trafić do Wielkopolski najpóźniej 18 miesięcy po podpisaniu umowy. Jeśli obędzie się bez protestów i innych opóźnień, to może to nastąpić już na przełomie 2011 i 2012 r. - Mieszkańcy Wielkopolski chcą i potrzebują nowych pociągów. Dlatego mam nadzieję, że będziemy mogli z nich korzystać jak najszybciej - mówi dyrektor Kriger.